niedziela, 29 stycznia 2012

"Szkoła, szkoła..." cz. 8

 - Ja się nigdzie nie ruszam - zapowiedziała z niesmakiem Nika.
 - Owszem, ruszasz się, i to zaraz. Nie wypada się spóźnić już pierwszego dnia - odparła kategorycznie Ela.
 - Jak to: pierwszego dnia?! Zostaniemy tu dłużej?! - przeraził się Sławek.
 - A jak inaczej to sobie wyobrażacie? Gdzież się podziejemy w tym średniowieczu? - Ela po raz któryś zrobiła minę niewiniątka - zresztą, zobaczcie jakie tu jest urocze zwierzę! Zaprzyjaźnijmy się z nim... - to mówiąc, dziewczynka wskazała na faktycznie uroczego, biało-czarnego kota o błyszczącym futerku. Wyjątkowo, nikomu jakoś nie przyszło do głowy, że próbuje tym samym odwrócić uwagę od siebie.
Kotek tymczasem zaczął ocierać się o nogi uczniów.
 - Jaki kochany... - uśmiechnęła się z fascynacją Mila.
 - Ma jakoś na imię? - zainteresowała się Filipa.
 - Kasper - zakomunikował Antek, znów pojawiając się we wrotach.
 - Kacperek... - większość dziewcząt, a nawet część chłopców zaczęła rozpływać się w zachwytach.
 - Kasper, dopilnuj ich, niech się pospieszą - powiedział Antek rozkazująco i nad głowami pozostałych mrugnął do Eli.
 Nikt oprócz niej tego nie zauważył.

Tak właśnie wyglądał kot Kasper, chodząc uliczkami średniowiecznego grodu i szukając myszy oraz... przygód.


c. d. n.