- Nie, no aż tak źle nie będzie... klęczenie na grochu, bicie linijką i tym podobne.
- A swoją drogą, co ja właściwie mam na sobie? - zaniepokoiła się Foksia.
- Obawiam się, że to co my wszyscy, niestety... Ela, to twoja wina! Zrób coś! - zarządziła Daria. Oskarżona nie zareagowała, wciąż uśmiechała się zagadkowo.
W międzyczasie lekcja się skończyła, a żacy rozpierzchli po sali.
- Waćpanno, coś ty za jedna? - zapytał nagle Elę jasnowłosy żak o niebieskich oczach.
- Jestem Ela... a to moi... - tutaj szóstoklasistka zastanowiła się przez moment - kompani.
- Jak się tutaj dostaliście?
- A jak ty masz na imię? - Ela z premedytacją wykorzystała jeden ze sposobów manipulacji, czyli na pytanie odpowiedziała pytaniem. I tak chłopiec nie uwierzyłby jej, gdyby powiedziała, że przybyli z XXI-wiecznej szkoły. Równocześnie uszczypnęła Leona, który już otwierał usta (wskutek jej zdecydowanej interwencji wydobyły się z nich jedynie słowa: "Auć! Za co?!").
- Jestem Antek - uśmiechnął się chłopiec. - Może zostaniecie tu na trochę? Pomogę wam przebrać się za tutejszych żaków. Ciekawiej znów będzie.
- Z chęcią skorzystamy z gościny... - Ela dygnęła wdzięcznie, niczym najprawdziwsza dama.
c. d. n.