wtorek, 26 lutego 2013

"Szalone perypetie" cz. 43

Mieszczanin zaprowadził swoich gości do pomieszczenia jadalnego i usadził u stołu... dość suto zastawionego stołu. Niektórym ślinka napłynęła do ust (łatwo się domyślić, komu)...  Potrawy może nie należały do najbardziej wyszukanych, ale widać było, że gospodarz gości ich wedle staropolskich zasad, takich jak "czym chata bogata". Zaraz pojawiło się kilka rodzajów kaszy z różnymi sosami, chleb ze smalcem lub - na deser - domową konfiturą, a nawet borowiki w zalewie... Podniebienia szóstoklasistów, przyzwyczajone do hamburgerów z McDonald'sa zrazu nie mogły poczuć smaku tych naturalnych rarytasów, nam już niemal niedostępnych.

c. d. n.