Wobec tego skromnego przepychu trudno było Inkowi zachować wstrzemięźliwość, toteż kilkukrotnie musiał bronić się przed poszturchiwaniami kulturalnych kolegów i koleżanek. Szóstoklasiści z przyjemnością dokończyli posiłek, z trudem powstrzymując się od drugiej dokładki (do pierwszej zachęcił ich sam gospodarz), po czym zaproszeni zostali do izby, w której mieściła się maszyna drukarska. Tak mniej więcej wyglądał kąt tego pomieszczenia:
Z boku stała ciemna szafa. W szufladkach mebla pod oknem znajdowały się starannie posegregowane ruchome czcionki. Obok była prasa drukarska.
Podeszli do szablonu, przygotowanego, jak się wydawało, do wydruku. Po chwili Eli zrzedła mina.
Czcionki ułożone były w jedno słowo: WRACAJCIE...
c. d. n.