niedziela, 17 lipca 2016

Świat do góry nogami

Budzę się o ósmej – przynajmniej, taką godzinę wskazuje mój zegarek. Włosy falują wokół mojej głowy jak motyle. Odpinam pasy, zabezpieczające mnie.
Wstaję.
Na początku mam problemy z orientacją w przestrzeni, ale nie ma rady, czas na śniadanie. Nie mogę marnować drogocennych chwil na bezowocne próby znalezienia góry i dołu.
Szukając tubek z mieszanką witaminową, naszym codziennym porannym posiłkiem, myślę o mojej rodzinie, która została w domu. Która jest godzina w tej malutkiej wsi w Ameryce Południowej? Tutaj używamy UTC, uniwersalnego czasu koordynowanego. Wyliczam szybko: w mojej ojczyźnie jest czwarta rano. Czyli wszyscy śpią.
Myślenie o czymś dobrze znanym w takim miejscu jak to jest złym pomysłem. Tęsknota przeszkadza w pracy naukowej. Muszę zbadać próbki skał.
Jeszcze jedno melancholijne spojrzenie za okno przed rozpoczęciem pracy.
Ta niebieska planeta za oknem przypomina mi o przeszłości. Lecz… przeszłość nosi taką nazwę, bo już przeszła i nigdy nie wróci.
To prawdziwy świat do góry nogami, na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bez grawitacji, bez obcych ludzi, bez tak irytujących owadów…
Bez poczucia góry i dołu.
Już prawie zapomniałam życie na Ziemi.
Pewnego dnia wrócę.