czwartek, 6 lutego 2014

Lekcja polskiego

 Tego dnia pierwsza była lekcja języka polskiego.
 - Dziś będziemy omawiać poezję współczesną - oznajmiła polonistka. - Otwórzcie podręczniki na stronie 348.
 "Czy te książki muszą koniecznie mieć takie wielkie marginesy?" - zastanowiła się Ela. "Spokojnie mogłyby być dwa razy lżejsze, gdyby nie wielkie puste przestrzenie po bokach".
Podzieliła się tą refleksją z Krystyną, koleżanką z ławki, która tylko wzruszyła ramionami i odpowiedziała rzeczowo:
 - Wtedy wydawnictwa mniej by zarobiły.
 - Alu i eee, Justyno, o czym rozmawiacie? - dał się słyszeć zmęczony głos nauczycielki.
Dziewczyny z trudem powstrzymały się od śmiechu.
 - Rozmawiamy o podręczniku. I mam na imię Ela.
 - Dobrze, tak, oczywiście. Olu, czy mogłabyś przeczytać tekst poetycki na podanej stronie?
 - "Wiersz o wszystkim", autorstwa Bardzo Nowoczesnego Poety.
 Klasa patrzyła na nią w oczekiwaniu.
 - No, czytasz czy nie? - Franek próbował ją poganiać.
 - Przeczytałam. Koniec. Ten wiersz to... pusta kartka.
 - Przejdźmy zatem do analizy tekstu literackiego - powiedziała pani Tłuczek, ignorując ostatnie zdanie uczennicy. - Jaka jest budowa wiersza?
 Gimnazjaliści patrzyli na siebie zdezorientowani.
 - Czy mam wyznaczyć ochotnika? Klaro, może spróbujesz?
 - Więc... wiersz ma zero strof, w każdej strofie zero sylab. Brak rymów...
 - Bardzo dobrze. Zajmijmy się teraz interpretacją. Jak rozumiecie przesłanie wiersza? Mateusz się zgłasza, proszę, powiedz, Mateuszku, co według ciebie autor miał na myśli? Zanalizuj przy okazji zastosowane środki poetyckie.
 - Przesłanie wiersza jest bardzo głębokie. Wiersz mówi o wszystkim i o niczym. Każdy może sobie dopowiedzieć, co jest jego najważniejszą treścią. Występuje tu metafora, brak słów może symbolizować niemożność wypowiedzenia wszystkiego werbalnie...
 - Doskonała hipoteza interpretacyjna. Czy ktoś ma coś do dodania?
 - Zauważyłam tu porównanie. Z tytułu wiersza można wywnioskować, że dotyczy on wszystkiego, a jednak jego treść nie zawiera nic. Zatem autor... to jest, podmiot liryczny, chce nam przekazać, że wszystko jest jak nic - odezwała się Agata.
 - U mnie wiersz wywołuje skojarzenia z pustynią - dorzucił Damian. Nauczycielka zdjęła okulary i przyjrzała mu się uważnie, wyraźnie czekając na dalszy ciąg. Chłopiec nabrał powietrza i kontynuował - Pustynia wydaje się pusta, a jednak jest na niej wiele żywych stworzeń, jeśli się dobrze poszuka... taka treść w niej jest. I dużo piasku oczywiście.
 - I nie ma wody, tak jak w tym wierszu nie ma lania wody - wtrąciła błyskotliwie Paulina. W sali rozległo się kilka przyciszonych chichotów, a także parę komentarzy w rodzaju "nieśmieszne!" czy "suche".
 - Wspaniale pracowaliście nad omówieniem utworu - oznajmiła polonistka, niezrażona narastającym szumem szeptanych rozmów. - Pamiętajcie, że na następnej lekcji sprawdzę wasze notatki!

  - A ja nadal nie mogę się nadziwić, że omówienie wiersza jest o kilka stron dłuższe niż sam wiersz - stwierdził Patryk po wyjściu z sali.
 - Ten poeta to niezły cwaniak - odpowiedziała Krystyna z pewnym niesmakiem. - Nie napracował się, a dostaje kasę za pustą kartkę, którą nazywa wierszem.
 - I jeszcze jest promowany w szkołach - uzupełniła Matylda z lekką zazdrością.
 - To działa tak, jak ze sztuką współczesną. Nie musi być bardzo ambitne, albo skomplikowane, ale dobrze się sprzedaje, bo jest oryginalne - spróbowała podsumować Ela.
 - Ale przyznacie, że jednak omawianie nieistniejącego wiersza było ciekawe... - rzucił spostrzeżenie Jurek.

Koniec