- Elka, rany, w coś ty nas wpakowała, do pioruna?! - syknął Leon władczo.
- Ja...? - niewinnie zamrugała oczami.
- No dobra, ten cały, jak mu tam, Antek. Tylko, że to ty z nim rozmawiałaś.
- A tobie by lepiej poszło? Pomyśl. Załatwiłam nam tutaj wikt i opierunek...
- Nie drwij, bezczelna kobieto - przerwał jej Monteskiusz.
- Jaka znowu kobieto...? Tutaj robię za żaczka. Nam wikt i opierunek, a im trochę zabawy.
- Polska Akcja Charytatywna, kurde... - skomentował Radek.
c. d. n.