- Łatwo ci mówić, geniuszu jeden - naskoczyła na niego Telimena.
- No dokładnie! Nie każdy tak rozumie matmę - poparła ją Nika, robiąc minę cierpiętnicy.
- Nawet mało kto... - uzupełnił Sławek.
- Trzeba się było uczyć - stwierdziła Filipa tonem najzupełniej wyluzowanym.
- Filipa, daj spokój - mruknęła Pchełka. - I tak już jestem strasznie zdenerwowana, zobaczcie, jakie mam zimne ręce, boję się...
- Kiedyś ludzie bali się burzy, najeźdźców, powodzi, trzęsień ziemi, a wy co? Bledniecie na samą myśl o takiej formalności?! Dawniej to byłby zaszczyt, wziąć udział w takim egzaminie! - zauważyła Nonia.
- Gdzie te czasy... - z ironicznie zatroskanym wyrazem twarzy pokiwała głową Wiola.
Ela, która dotąd zabrała głos tylko raz, a potem zajmowała się starannym ułożeniem rzeczy na ławce, wyjęła z piórnika drewniany ołówek i zaczęła nim wykonywać różne dziwne zawijasy, kojarzące się z celtyckimi runami.
- Uważajcie, żeby wasze życzenia się przypadkiem nie spełniły - powiedziała nagle i zamilkła.
Najwyższy już był na to czas, bo nauczyciele zaczynali rozdawać kartki z tekstem sprawdzianu. "W dawnych szkołach" - tak brzmiał temat. Jak na ironię.
Zanim jeszcze opiekunowie zdążyli wytłumaczyć wszystkie sporne kwestie i odpowiedzieć na pytania etatowych dyskutantów, COŚ zaczęło się dziać...
c. d. n.