poniedziałek, 31 grudnia 2012

"Szalone perypetie" cz. 41

  Ciemnymi schodami zeszli do piwnicy.
  - Bu! - zawołał Radek, próbując wystraszyć Milę.
  - Bardzo śmieszne - mruknęła urażona koleżanka.
  - Zachowujcie się jakoś, w końcu nie chcemy skompromitować mojego pradziadka - poprosiła ich Ela.
  - Pra- do potęgi którejśtam - wtrącił się Leon. Ela machnęła ręką z rezygnacją.
  - No właśnie. Nie chciało mi się tyle mówić.
***
Pan Fulgencjusz ostrożnie zapukał do drzwi.
  - Ten ktoś zamyka się tak, jakby skrywał tam, w środku, ogromne tajemnice - zauważył Monteskiusz.
  - Każdy cech ma swoje tajemnice, których pilnie strzeże - zwrócił mu uwagę alchemik.
  - Inaczej konkurencja by go wyeliminowała - domyśliła się Filipa, ubierając swoje myśli w dość współczesny język.
  
  Po dłuższej chwili oczekiwania ktoś uchylił... nie, nie rąbka cechowej tajemnicy. Uchylił drzwi.


c. d. n.