- Bu! - zawołał Radek, próbując wystraszyć Milę.
- Bardzo śmieszne - mruknęła urażona koleżanka.
- Zachowujcie się jakoś, w końcu nie chcemy skompromitować mojego pradziadka - poprosiła ich Ela.
- Pra- do potęgi którejśtam - wtrącił się Leon. Ela machnęła ręką z rezygnacją.
- No właśnie. Nie chciało mi się tyle mówić.
***
Pan Fulgencjusz ostrożnie zapukał do drzwi.
- Ten ktoś zamyka się tak, jakby skrywał tam, w środku, ogromne tajemnice - zauważył Monteskiusz.
- Każdy cech ma swoje tajemnice, których pilnie strzeże - zwrócił mu uwagę alchemik.
- Inaczej konkurencja by go wyeliminowała - domyśliła się Filipa, ubierając swoje myśli w dość współczesny język.
Po dłuższej chwili oczekiwania ktoś uchylił... nie, nie rąbka cechowej tajemnicy. Uchylił drzwi.
c. d. n.