czwartek, 20 grudnia 2012

"Szalone perypetie" cz. 40

  Tymczasowo porzucono sprawy matrymonialne Eli. Wszystko przez uroczego kota Kaspra, który na środku ulicy Grodzkiej zauważył nagle szczura. Co było do przewidzenia, bezzwłocznie puścił się w pogoń za zwierzyną. Kot, nawet mówiący, nie przepuści okazji by złapać tłustego gryzonia. A był to szczur wyjątkowo wielki i potężny, najwyraźniej stuczony w kuchni którejś z karczm. Kocisko, znęcone łupem, pobiegło na oślep i... wpadło przez okienko do piwnicy, w której ukryło się ścigane zwierzę.

 - Jesteśmy prawie na miejscu  - stwierdził Fulgencjusz. - Niestety my zmuszeni będziemy iść schodami, pacholęta drogie.




                                                                     c. d. n.