wtorek, 17 lipca 2012

"Szkoła, szkoła" cz. 26

  Uczniowie, nieprzejęci zbytnio niepewnym stanem psychicznym alchemika podążyli za swymi przewodnikami - dwunożnym i czworonożnym. Kot i chłopiec wiedli ich z początku bocznymi, węższymi korytarzami budynku, potem pomieszczeniami piwnicznymi, które ciągnęły się podejrzanie długo.
  - To musi być podziemne przejście - zorientowała się w końcu Józia.
  - Twa przenikliwość mnie zdumiewa, szlachetna młoda niewiasto! Jak brzmi twe miano? I jaki jest twój aetas? - odezwał się Kacper.
  - Że co? - spytała Józia szeptem.
  - Aetas  to wiek osoby. Słowo "miano" chyba rozumiesz, znaczy mniej więcej to samo co "nazwa". Czyli pyta cię o imię i o wiek - wyjaśniła Ela.
  - Mam na imię Józia, mam 12 lat.
  - Ach! Josepha! Jakie urodziwe miano! - Kot zaczął rozpływać się w zachwytach. Przerwał mu Antek, mówiąc:
  - Jesteśmy niemal u celu.

                                                                               c. d. n.