Uczniowie, nieprzejęci zbytnio niepewnym stanem psychicznym alchemika podążyli za swymi przewodnikami - dwunożnym i czworonożnym. Kot i chłopiec wiedli ich z początku bocznymi, węższymi korytarzami budynku, potem pomieszczeniami piwnicznymi, które ciągnęły się podejrzanie długo.
- To musi być podziemne przejście - zorientowała się w końcu Józia.
- Twa przenikliwość mnie zdumiewa, szlachetna młoda niewiasto! Jak brzmi twe miano? I jaki jest twój aetas? - odezwał się Kacper.
- Że co? - spytała Józia szeptem.
- Aetas to wiek osoby. Słowo "miano" chyba rozumiesz, znaczy mniej więcej to samo co "nazwa". Czyli pyta cię o imię i o wiek - wyjaśniła Ela.
- Mam na imię Józia, mam 12 lat.
- Ach! Josepha! Jakie urodziwe miano! - Kot zaczął rozpływać się w zachwytach. Przerwał mu Antek, mówiąc:
- Jesteśmy niemal u celu.
c. d. n.