- Co teraz? - zapytał Leon, gdy wszystkie porcje kaszy zostały zjedzone (niedokończonymi osobiście zaopiekował się Inek; nie dopuścił też do tego, by zmarnowała się zawartość misek należących do niejadki Lali i odchudzającej się Niki).
- Hmmm... może chcielibyście zobaczyć drukarnię? - zaproponował Antek po chwili namysłu.
- Macie w szkole drukarnię? - zdziwiła się Pchełka.
- Nie w szkole. W mieście - uśmiechnął się Antek, po czym dodał z dumą - Jest bardzo nowoczesna, mistrz używa w niej ruchomych czcionek.
- Czy w mieście jest jeszcze coś ciekawego? - zapytała Ola jakby z nadzieją.
- Nie licz na Sephorę ani Bershkę - mruknął Monteskiusz.
- Co to jest Sephora? - zapytał żak.
- To taki sklep, w którym sprzedają pudry, lakiery...
- ... do paznokci i do włosów...
- ... perfumy...
- ... odżywki pielęgnacyjne...
- ... płyny do kąpieli, kremy regenerujące... - mówiły szóstoklasistki jedna przez drugą.
- Jest u nas coś podobnego - przerwał im Antek.
Kilkanaście par oczu spojrzało na niego ze zdumieniem, przemieszanym z zachwytem i pewnym niedowierzaniem.
c. d. n.