sobota, 18 lutego 2012

"Szkoła, szkoła..." cz. 12

 Ich rozterki przerwał chrobot przekręcania klucza w zamku. Błyskawicznie poznajdywali sobie rozmaite kryjówki - i dobrze, bo ktoś właśnie uporał się z lekko zaciętym mechanizmem. Do sali wkroczyło kilkunastu żaków, na czele z Antkiem i kolejnym profesorem.
 Niektórzy nieśli tamburyna, inni lutnie, flety lub gęśliki.
 - Będą mieli muzykę - szepnął Radek.
 - Brawo, geniuszu - odszepnęła Józia z kpiącym uśmieszkiem.




                                                      c. d. n.