Ich rozterki przerwał chrobot przekręcania klucza w zamku. Błyskawicznie poznajdywali sobie rozmaite kryjówki - i dobrze, bo ktoś właśnie uporał się z lekko zaciętym mechanizmem. Do sali wkroczyło kilkunastu żaków, na czele z Antkiem i kolejnym profesorem.
Niektórzy nieśli tamburyna, inni lutnie, flety lub gęśliki.
- Będą mieli muzykę - szepnął Radek.
- Brawo, geniuszu - odszepnęła Józia z kpiącym uśmieszkiem.
c. d. n.