W rzeczywistości w komnacie był jeszcze Antek i ponad dwudziestu szóstoklasistów, poukrywanych w najdziwniejszych miejscach.
- Możecie azaliż wychodzić. Mości profesor jest już daleko - poinformował żak. Po tym zapewnieniu uczniowie zaczęli powoli i ostrożnie opuszczać swoje kryjówki.
- Co teraz? - Ela uśmiechnęła się do jasnowłosego żaka.
- A jak suponujecie? - zapytał ten.
- What? - mruknął Radek pod nosem.
- Czyli "jak przypuszczacie" - przetłumaczył mu Leon, najwyraźniej dumny ze swojej znajomości staropolszczyzny.
c. d. n.