czwartek, 14 czerwca 2012

"Szkoła, szkoła..." cz. 20

 Ostatni żak wyszedł z izby. Tak przynajmniej sądził dostojny profesor.
 W rzeczywistości w komnacie był jeszcze Antek i ponad dwudziestu szóstoklasistów, poukrywanych w najdziwniejszych miejscach.
 - Możecie azaliż wychodzić. Mości profesor jest już daleko - poinformował żak. Po tym zapewnieniu uczniowie zaczęli powoli i ostrożnie opuszczać swoje kryjówki.
 - Co teraz? - Ela uśmiechnęła się do jasnowłosego żaka.
 - A jak suponujecie? - zapytał ten.
 - What? - mruknął Radek pod nosem.
 - Czyli "jak przypuszczacie" - przetłumaczył mu Leon, najwyraźniej dumny ze swojej znajomości staropolszczyzny.


                                                               c. d. n.