- Myślisz o ucieczce systemem wentylacji? - nie mógł uwierzyć Leon. - Zwariowałaś?
- Mam taką sprawdzoną metodę na marudy. Wpadł ktoś na lepszy pomysł?
Odpowiedziała jej cisza, zakłócana jedynie szumem powietrza, tłoczonego do podziemi. Dopiero po chwili rozpoczęła się lawina propozycji, wysuwanych kolejno przez Darię, Leona i Radka:
- Poczekać na Charona i robić co każe?
- Poczekać na niego, ogłuszyć i uciec?
- Postawić ultimatum?
- Jakie ultimatum?! To nie mi odbiło. Nie mamy żadnej broni, czym go ogłuszymy? Już chyba z tego wszystkiego najlepszy jest pomysł Darii. Ale nie wiem, czemu nie mielibyśmy spróbować z kanałami. Co ryzykujemy?
- Życie - odparł grobowo Leon.
- Jest to jakiś argument... - córka wynalazcy jakby się poddała.
- Co nam szkodzi poczekać? - zgodził się Radek.
Nastroje na moment uspokoiły się.
- Poza tym - dorzuciła Ela - chyba nie zostawimy Cerbera tak bez pożegnania.
- Zdążyłaś już przywiązać się do tego dobermana? - przyjaciele zdziwili się zbiorowo.
- Za łatwo się przywiązuję - odparła filozoficznie.
W tym momencie drzwi otwarły się bezszelestnie.
Do stróżówki wkroczył... Antek, już stary znajomy szóstoklasistów.
- Kogo jak kogo, ale ciebie to się tutaj nie spodziewałam - stwierdziła Elka po chwilowym szoku.
- A niesłusznie - odparł żak.
- Wzięło was oboje na tajemniczość - przyczepiła się Daria.
- Bywam tu dość często. Dwa korytarze stąd znajduje się archiwum. Czasem je przeglądam, pomaga to Fulgencjuszowi w jego badaniach. Znam pana Charonowskiego. Nie uczyni wam nic złego, w wypadku najgorszym przez pół dnia będzie próbował zanudzić was na śmierć.
Ela, której brutalnie odebrano rolę osoby wiedzącej najwięcej, a przy tym tajemniczej, miała zbyt dużo pytań, by je zadać. Wyręczył ją Radek.
- Pomożesz nam się stąd wydostać?
- Ma się rozumieć. Lecz wpierw napiszmy notatkę do waćpana Charonowskiego, by mu to zakomunikwoać. Potem zaś skierujmy się do archiwum. Nie spieszycie się ponad miarę?
c. d. n.