- No, rozgośćta się, a ja tu zaraz wrócę. Towarzystwa brak, nudno tu tak, potem porozmawiamy.
Otworzył (metalowe! bez szans na wyłamanie) drzwi, wyszedł (zabierając ze sobą psa), zamknął je, a po chwili dało się słyszeć dźwięk dwukrotnego przekręcania klucza w zamku.
- Prawie hip hop - stwierdził Radek, po czym w duecie z Elą zarapował:
Towarzystwa brak,
nudno tak,
Zgubił mi się takt,
Jak stąd wyjść,
Jak, no jak?!
Daria spontanicznie zaczęła bić brawo.
- Odbija wam - mruknął pod nosem Leon.
Jego wzrok był utkwiony w jakiejś małej, różowawej karteczce.
Ela, zaciekawiona, zajrzała mu przez ramię. Dopóki nie zorientował się, że jest przez nią szpiegowany i nie schował nerwowo karteluszka do kieszeni, zdążyła odczytać takie oto dwa wersy:
Wczoraj nie wiedziałam o Tobie nic,
Dziś nie potrafię bez Ciebie żyć
Wczoraj nic o Tobie nie wiedziałam
Dziś jesteś dla mnie światem całym
Leon nerwowo położył palec na ustach, a koleżanka zrobiła minę wcielenia niewinności. Nie potrafiła się jednak powstrzymać od szepnięcia mu na ucho:
- Widzę, że masz dla kogo stąd uciekać - po czym, już normalnym głosem, kontynuowała - na pewno nie możemy tu zostać. Nie będziemy przecież jak roboty do towarzystwa...
- To oczywiste - zgodził się Radek. - Masz jakiś pomysł?
- I tu właśnie tkwi problem. Nie wyważymy tych drzwi, to widać już na pierwszy rzut oka. Są metalowe i osadzone w kamieniu... w litej skale. To wszystko jest wyryte w litej skale, co prawda niezbyt twardej, bo Wawel leży na wapieniu...
- Więc co robimy? - Daria czekała na propozycje.
- Nie wiem, myślę. Usiądźmy na razie.
Usadowili się na wersalce w stylu lat sześćdziesiątych, pokrytej beżową narzutą. Ela ukryła twarz w dłoniach, żeby nic jej nie rozpraszało.
Na chwilę zapadła cisza, rozpraszana jedynie monotonnym szumem... czym? szumem? monotonnym?
Ela wstała tak nagle, że jej przyjaciele aż podskoczyli.
- Eureka! - krzyknęła. I zadowolona z osiągniętego efektu dramatycznego, kontynuowała - Zastanawialiście się, dlaczego jeszcze się nie udusiliśmy?
- Jeszcze? - przestraszyła się Daria.
- Udusilibyśmy się, gdyby nie system wentylacji - wyjaśniła Ela. - Nie wiem co prawda, czy kanały są wystarczająco szerokie dla nas... - z powątpiewaniem otaksowała spojrzeniem Radka.
- No wiesz co! - oburzył się chłopak.
c. d. n.