środa, 10 lipca 2013

"Szalone perypetie" cz. 51

 Szła zdecydowanym krokiem. Nagle zorientowała się, że nie jest sama. Odwróciła się.
 - Siemaneczko - uśmiechnęła się Daria.
 - Witam - równocześnie powiedział przyjaźnie Radek.
 - Hejka - rzucił niedbale Leon.
 - No cześć... - przywitała się Ela, próbując powstrzymać tak zwany opad szczęki. Więc nie było tak źle, ktoś postanowił jej towarzyszyć.
 - Dokąd chcesz nas poprowadzić? - zaindagował Radek.
 - A naprawdę chcecie iść ze mną? - nie dowierzała koleżanka.
 - No pewnie, ostatnio zafundowałaś nam odjazdową podróż, nie przegapię kolejnej takiej okazji.
 - Dajcie spokój, możliwości techniczne chwilowo tak jakby straciłam...
 - Ale gdzieś się wybierałaś - zauważył Leon spostrzegawczo.
 - No tak... myślałam o tych skałach przy grocie Smoka Wawelskiego.
 - A tak przy okazji, nie licz, że w gimnazjum się nas pozbędziesz. Przejrzeliśmy cię - oznajmił Leon tonem faceta w czerni albo detektywa, nadrabiającego kompleksy aktorskim talentem.
 - Jakim cudem?! Nikomu, nikomu z klasy nie mówiłam, do której szkoły się wybieram! - Ela była coraz bardziej narażona na to, że zdziwiona mina się jej utrwali i zostanie na zawsze.
 - A wyczyściłaś historię przeglądania w komórce, zanim byłaś łaskawa pożyczyć ją Radkowi tydzień temu, w kawiarni?
 - No nie... - Elka poddała się. - Okej, mam pomysł. Zacznijmy od pójścia na lody. To dla mnie za dużo na raz.


c. d. n.