piątek, 19 października 2012

"Szalone perypetie" cz. 33

 - To jakiś świr - mruknął pod nosem Radek.
 - Dlaczego? To bardzo romantyczne, wysyłać kwiaty w przeszłość i w przyszłość! - zaprotestowała Nika.
 - Czy wy, dziewczyny, nie myślicie o niczym innym? - zapytał Ronaldinho.
 - Nie wiem, jakie masz prawo, żeby czepiać się naszych myśli - rzuciła Filipa. Rozgorzała zacięta i, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach, mało logiczna dyskusja.

  Kilka osób przyglądało się kłócącym znajomym z politowaniem, rezygnacją lub rozbawieniem. Do tych pierwszych należeli Diogenes i Monteskiusz, do tych drugich - Fulgencjusz, a do ostatnich - Ela i Antek.
 - Czy oni nie orientują się, że ten eksperyment może mieć z nami dużo wspólnego? - zastanowił się Monteskiusz.
 - Ludzie często nie dostrzegają najprostszych faktów - stwierdziła Elka filozoficznie.
 - Coś, co dla ciebie jest oczywiste, nie musi być takie dla innych - westchnął Antek, patrząc na nią uważnie. - Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie zrozumieć twój świat.
  Eli zrobiło się trochę wstyd.
 - Nie mówię przecież o takich faktach jak to, że Wieża Eiffel'a jest symbolem Paryża, albo że Proxima Centauri to najbliższa Słońcu gwiazda...
 - Tego ostatniego akurat mogę domyślić się z nazwy - zauważył Antek.
 - Może jednak wróćmy do tematu? - zaproponował delikatnie Monteskiusz.
 - Skoro Fulgencjusz może wysyłać kwiaty w inne położenie w czasoprzestrzeni, to może tez wysłać nas... - wypowiedział się Diogenes.
 - Może zacznijmy od tego, że skoro my możemy przemieścić się w czasie, a jak się okazuje możemy, to ten eksperyment też ma szanse powodzenia? - zasugerowała Elka, tłumiąc łobuzerski uśmieszek. Chłopcy spojrzeli na nią z takimi minami, jakby właśnie wysiadła z UFO.


                                                                    c. d. n.