czwartek, 6 września 2012

"Szalone perypetie" cz. 32

  Grupka nastolatków zbliżyła się do stołu.
  - Co to jest? Tylko dekoracja, nie? - Radek wskazał wazonik z kwiatami, położony przy ścianie. Obok znajdowały się dwa następne, ale bez roślinek.
  - Ach, bynajmniej! To jeden z najświeższych mych eksperymentów! - żachnął się alchemik. Nie kwapił się jednak z dalszymi wyjaśnieniami, więc Nika zapytała ostrożnie:
  - Na czym on polega?
  - Dotyczy on... peregrynacyi* w czasie.
  Wydawało się, że gospodarz nie zauważył poruszenia, jakie nagle zapanowało wśród uczniów, podobnego nieco do tego, które można zaobserwować na wieść o odwołaniu ostatniej lekcji.
  - Jak to? - zdziwił się Leon. - Przecież to tylko zwykłe petunie.
  - O, nie, nie! - tym razem pan Fulgencjusz aż zamachał ramionami, po czym najwyraźniej zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy. - To są kwiaty przygotowane do peregrynacyi! Zaś w tym miejscu - wskazał sąsiedni wazon - pojawią się kwiaty, które już wysłałem w przyszłość.
  - A w tym...? - zapytał zamyślony Monteskiusz.
  - Cóż zasię... jeśli w tym wazonie pojawią się kwiaty, będzie to znaczyło, że w przyszłości wynajdę drogę, by przemieścić coś w przeszłość...
  Nonia spróbowała wyobrazić sobie podobne podróże w czasie i związane z nimi komplikacje. Zakręciło jej się w głowie.

* peregrynacja - podróż
** obrazek również wykonany za pomocą mydeco.com


                                                                          c. d. n.