- ...poszedłem do mistrza Fulgencjusza po kilka ziół, które akurat były mi potrzebne...
- Zaraz, do czego potrzebowałeś ziół? - zdziwił się Monteskiusz.
- Cóż... - żak wydawał się czymś zakłopotany.
- Przyjmijmy, że miał katar i niech mówi dalej - zaproponowała Ela litościwie.
- Nie, jak już opowiadam, to opowiem wszystko... miałem pewne problemy, miałem nadzieję, że mądry pan Fulgencjusz coś mi doradzi...
- Tej części historii sama nie znałam - Ela spojrzała na chłopca z zaskoczeniem.
- Wszedłem, przygnębiony, do siedziby alchemika, a tam zobaczyłem pewną miłą, rozgadaną dziewczynę.
- Rozgadaną?! - Monteskiusz rzucił żakowi spojrzenie, które mówiło: "Gdyby nie to, że nie wiem, czy w średniowieczu istniały klamki, poradziłbym niektórym, żeby zamknęli cię w domu bez klamek".
- Ją - Antek wskazał Elę. - Oprócz niej był tam mistrz alchemii... właściwie przez moment sądziłem, że był w dwóch osobach - teraz również Diogenes obrzucił żaka znaczącym spojrzeniem. I znów sytuację uratowała Ela:
- Mój tata, który, jak być może wiecie, jest wynalazcą, jest również pra- do potęgi którejśtam -wnukiem Fulgencjusza.
- Więc te podróże w czasie to doświadczenie łączone?
- Możecie tak to nazwać. Wtedy, gdy po raz pierwszy się tu zjawiłam, było to zupełnie nieplanowane. Po prostu prototyp tempum mobile* bez powodu włączył się i zaczął działać.
- Jak to jest skonstruowane? - chłopcy z XXI w. zainteresowali się techniczną stroną przedsięwzięcia. Wcześniej jednak kilka dziewcząt zdążyło zorientować się w przebiegu rozmowy:
- No, ale jak z tą romantyczną historią? - zniecierpliwiła się Lala.
- Ale jaką romantyczną historią? - Ela po chwilowej szczerej gadatliwości wróciła do udawania Greczynki.
- Zakochał się w tobie czy nie? - zapytała Nika.
- Zapytajcie się go.
- I wszystko jasne - stwierdził Radek, ku zadowoleniu niektórych obecnych niezbyt zainteresowany romansami. - Ta podejrzana poufałość...
- I to, że Fulgencjusz znał jej imię...
- No właśnie, dziadku, dlaczego nie jesteś lepszym aktorem? - Ela zwróciła się z wyrzutem do alchemika.
* łac. "ładnej dziewczynce"
** łac. "maszyny czasu"
c. d. n.
sobota, 27 października 2012
niedziela, 21 października 2012
"Szalone perypetie" cz. 34
- To jest to! - Monteskiuszowi zabłysły oczy.
- W takim razie... - Diogenes zaczął myśleć logicznie - mamy szansę na powrót do domu.
- Nie chcę, żebyście wracali - przyznał się Antek. - Ela, nie mogłabyś zostać tu na zawsze? Już kiedyś tak było... pojawiłaś się na chwilę i już zaraz musiałaś wracać.
- Cooo?
- Słucham? Ela, to prawda? - Monteskiusz rzucił koleżance takie spojrzenie, jakim naukowiec patrzy na wyniki swoich badań stwierdzając, że pomylił się w pierwszym obliczeniu, tym, z którego wyniknęły wszystkie kolejne.
- Zostawmy to na razie - podróżniczka w czasie uśmiechnęła się uroczo.
- Nie ma mowy.
- W żadnym wypadku.
- Nie zostawiajmy.
- Chłopcy, proszę was... mamy ważniejsze sprawy na głowie.
- Przeciwnie. Ta jest najważniejsza. Chcę wrócić do dwudziestego pierwszego wieku. Twoja historia może mi w tym pomóc - Diogenes jasno sformułował swoje przekonania.
- Gdzie się podziały wasze naukowe ambicje? Macie wyjątkową możliwość poznania życia w czasach średniowiecznych...
- Na razie chcemy poznać twoją historię. Jeśli jej nam nie wyjawisz, opowie nam ją twój przyjaciel Antek - Monteskiusz posunął się do delikatnego szantażu.
- Zatem oddaję mu głos - Ela lekko skinęła ręką na żaka.
- To było tak...
c. d. n.
piątek, 19 października 2012
"Szalone perypetie" cz. 33
- To jakiś świr - mruknął pod nosem Radek.
- Dlaczego? To bardzo romantyczne, wysyłać kwiaty w przeszłość i w przyszłość! - zaprotestowała Nika.
- Czy wy, dziewczyny, nie myślicie o niczym innym? - zapytał Ronaldinho.
- Nie wiem, jakie masz prawo, żeby czepiać się naszych myśli - rzuciła Filipa. Rozgorzała zacięta i, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach, mało logiczna dyskusja.
Kilka osób przyglądało się kłócącym znajomym z politowaniem, rezygnacją lub rozbawieniem. Do tych pierwszych należeli Diogenes i Monteskiusz, do tych drugich - Fulgencjusz, a do ostatnich - Ela i Antek.
- Czy oni nie orientują się, że ten eksperyment może mieć z nami dużo wspólnego? - zastanowił się Monteskiusz.
- Ludzie często nie dostrzegają najprostszych faktów - stwierdziła Elka filozoficznie.
- Coś, co dla ciebie jest oczywiste, nie musi być takie dla innych - westchnął Antek, patrząc na nią uważnie. - Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie zrozumieć twój świat.
Eli zrobiło się trochę wstyd.
- Nie mówię przecież o takich faktach jak to, że Wieża Eiffel'a jest symbolem Paryża, albo że Proxima Centauri to najbliższa Słońcu gwiazda...
- Tego ostatniego akurat mogę domyślić się z nazwy - zauważył Antek.
- Może jednak wróćmy do tematu? - zaproponował delikatnie Monteskiusz.
- Skoro Fulgencjusz może wysyłać kwiaty w inne położenie w czasoprzestrzeni, to może tez wysłać nas... - wypowiedział się Diogenes.
- Może zacznijmy od tego, że skoro my możemy przemieścić się w czasie, a jak się okazuje możemy, to ten eksperyment też ma szanse powodzenia? - zasugerowała Elka, tłumiąc łobuzerski uśmieszek. Chłopcy spojrzeli na nią z takimi minami, jakby właśnie wysiadła z UFO.
c. d. n.
- Dlaczego? To bardzo romantyczne, wysyłać kwiaty w przeszłość i w przyszłość! - zaprotestowała Nika.
- Czy wy, dziewczyny, nie myślicie o niczym innym? - zapytał Ronaldinho.
- Nie wiem, jakie masz prawo, żeby czepiać się naszych myśli - rzuciła Filipa. Rozgorzała zacięta i, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach, mało logiczna dyskusja.
Kilka osób przyglądało się kłócącym znajomym z politowaniem, rezygnacją lub rozbawieniem. Do tych pierwszych należeli Diogenes i Monteskiusz, do tych drugich - Fulgencjusz, a do ostatnich - Ela i Antek.
- Czy oni nie orientują się, że ten eksperyment może mieć z nami dużo wspólnego? - zastanowił się Monteskiusz.
- Ludzie często nie dostrzegają najprostszych faktów - stwierdziła Elka filozoficznie.
- Coś, co dla ciebie jest oczywiste, nie musi być takie dla innych - westchnął Antek, patrząc na nią uważnie. - Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie zrozumieć twój świat.
Eli zrobiło się trochę wstyd.
- Nie mówię przecież o takich faktach jak to, że Wieża Eiffel'a jest symbolem Paryża, albo że Proxima Centauri to najbliższa Słońcu gwiazda...
- Tego ostatniego akurat mogę domyślić się z nazwy - zauważył Antek.
- Może jednak wróćmy do tematu? - zaproponował delikatnie Monteskiusz.
- Skoro Fulgencjusz może wysyłać kwiaty w inne położenie w czasoprzestrzeni, to może tez wysłać nas... - wypowiedział się Diogenes.
- Może zacznijmy od tego, że skoro my możemy przemieścić się w czasie, a jak się okazuje możemy, to ten eksperyment też ma szanse powodzenia? - zasugerowała Elka, tłumiąc łobuzerski uśmieszek. Chłopcy spojrzeli na nią z takimi minami, jakby właśnie wysiadła z UFO.
c. d. n.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)