Ela wstała z łóżka i popatrzyła na zegarek. Dziewiąta rano - odpowiednia godzina, żeby zrobić coś smacznego na śniadanie. Ostatnio często wchodziła na pewien blog i znalazła tam przepis na placuszki.
Wprowadziła do niego drobne modyfikacje i obecna wersja brzmiała tak:
- 3 łyżki otrębów
- jajko
- serek biały - 125 gramów
- rozgnieciony dojrzały banan
- łyżeczka cynamonu
- suszona żurawina
Wymieszała wszystkie składniki i usmażyła placuszki z obu stron bez tłuszczu. Już po chwili siedziała na tarasie, rozkoszując się ich smakiem w nastroju radosnego oczekiwania.
Już po półgodzinie jej cierpliwość została wynagrodzona: rozległ się dzwonek do drzwi.
Pobiegła otworzyć. Tak! Nareszcie! Młody człowiek stojący w progu wyciągnął w jej stronę druczek, zapełniony drobnymi literkami.
W końcu przyszły nowe części, konieczne do usprawnienia działania machiny czasu.