Czteroosobowa grupka absolwentów zebrała się na tyłach szkoły.
- Damska torebka to nie jest odpowiednie miejsce dla kota - wymruczał Kasper, przeciągając się. Gdy mówił, Daria ze zdegustowaną miną wytrzepywała kocie kłaki ze swojej kupionej poprzedniego dnia torby. Ela natomiast zignorowała narzekania przyjaciół, zarówno tych zaliczanych do homo sapiens jak i do Felis catus*.
- Co ty tutaj robisz? Ktoś cię przysłał? - zapytała tak bardzo od niechcenia, że aż zabrzmiało to nienaturalnie.
- Nie, Antek mnie nie przysłał - kot filuternie zmrużył oczy, robiąc tak kpiącą minę, jak to tylko koty potrafią. - Był zbyt zajęty rozmowami z panną Marysieńką.
![]() |
| "Kot filuternie zmrużył oczy, robiąc tak kpiącą minę, jak to tylko koty potrafią(...)" Source: http://babiesandsweatpants.tumblr.com/ |
- Och - Ela nagle spuściła wzrok.
- A panna Marysieńka poprosiła go, żeby mnie nie wpuszczał do izby podczas jej wizyty. I z miłości do niej wyraził zgodę. Ostatecznie mogę mu to wybaczyć, jako iż panna Marysieńka jest jego jedyną siostrą... Lecz jej nie rozumiem, bo jak można nie lubić kotów!?
Ela wyglądała, jakby nagle nabrała niczym nieuzasadnionej awersji do futerkowych czworonogów, a do kotów w szczególności. Opanowała się jednak i milczała.
- Mistrz Fulgencjusz opanował już technikę wysyłania różnych rzeczy... i kotów... w podróż czasoprzestrzenną. Niestety, wysłał przy okazji w przyszłość swoje notatki dotyczące drogi powrotnej - relacjonował kot pozbawionym emocji tonem.
- Wysłał je w nasze czasy? - zapytał domyślnie Radek.
- Nie. Sto lat później.
- I źle trafiłeś? - domyślił się Leon.
- Nie. Wszystko dowodzi, iż dla odzyskania zapisków potrzeba istoty posiadającej chwytne kończyny, innymi słowy człowieka. Albo małpy, ale jednak lepszy tu człowiek. Bądź co bądź jest trochę inteligentniejszy. Nie aż tak inteligentny jak kot, ale zawsze coś. Więc przyszedłem do was. Macie wehikuł czasu zdolny przemieścić ładunek o masie większej niż 10 funtów**.
- Mam na niego szlaban - zauważyła Ela.
*ok. 4 kg
c. d. n
