wtorek, 26 marca 2013

Opowiadanie sezonowe

Tym razem bajka poza głównym nurtem opowieści, nawiązujące do bieżącej... aury.

Pewnego razu, a było to w marcu 2013 Wiosna i Zima założyły się.
  - Jeżeli mój chomik wygra wyścig, to będę mogła zostać tu dłużej. A jeżeli wygra twój, to przyjdziesz szybciej  - powiedziała Zima.

Chomiki Zimy i Wiosny pochodziły z tego samego miotu i przedtem miały ludzkie właścicielki. Zwierzęta jednak nie żyją zbyt długo. Po zakończeniu swego żywota trafiły do nowych pań, którym zresztą bardzo uprzyjemniały życie. Ulubieniec Zimy miał na imię Puszek, jak śniegowy puch, i takiż sam kolor - był to dżungarski winter white. Wiosna natomiast została przyjaciółką Figi, uroczego szarobrązowego chomiczka.

Tak więc zwierzaki ustawiły się na torze. Ruszyły!

- Proszę cię, wygraj, Puszku! - prosiła Zima, której wydawało się, że jakoś niewystarczająco wykorzystała swój czas w tym sezonie.

- Szybciej, Figa! - dopingowała Wiosna, którą już nużyło czekanie, aż koleżanka weźmie swój coroczny urlop i pozwoli jej działać.

Zimie pomógł przypadek. Figa przez dziurkę w chmurkach zobaczyła swoją dawną, ziemską panią i zatrzymała się, patrząc na nią. Puszek nie mógł widzieć swej dawnej właścicielki, bo akurat leżała chora w swoim domu. Dlatego dalej biegł swoim tempem. Wygrał! A dzięki niemu Zima triumfowała.
- Rewanż za rok - obiecała Wiosna.

Koniec

PS Gdyby kogoś, komu nie wystarczą mity interesowało bardziej naukowe podejście do sprawy, oto artykuł o znikającej wiośnie.

niedziela, 17 marca 2013

"Szalone perypetie" cz. 44

  Wobec tego skromnego przepychu trudno było Inkowi zachować wstrzemięźliwość, toteż kilkukrotnie musiał bronić się przed poszturchiwaniami kulturalnych kolegów i koleżanek. Szóstoklasiści z przyjemnością dokończyli posiłek, z trudem powstrzymując się od drugiej dokładki (do pierwszej zachęcił ich sam gospodarz), po czym zaproszeni zostali do izby, w której mieściła się maszyna drukarska. Tak mniej więcej wyglądał kąt tego pomieszczenia:
Z boku stała ciemna szafa. W szufladkach mebla pod oknem znajdowały się starannie posegregowane ruchome czcionki. Obok była prasa drukarska.
  Podeszli do szablonu, przygotowanego, jak się wydawało, do wydruku. Po chwili Eli zrzedła mina.
  Czcionki ułożone były w jedno słowo: WRACAJCIE...

c. d. n.