sobota, 3 października 2015

Lomografia, fotografia? Ważne że stylowo.

Oto dochodzimy do absurdu. Stwierdzam, że zdjęcie starego aparatu jest ładne, więc fotografuję go smartfonem.

Gdzie ta magia klasycznej fotografii?
Już rzadko zdjęcie na papierze się trafi
Łatwo zrobić tysiąc zdjęć
Nawet w jeden tylko dzień

środa, 6 maja 2015

Meteory

Meteor na niebie
Gwiazda spadająca
Leci przed siebie
Piękna, urzekająca
Przez moment jedynie
I już znika - co ładne, szybko minie

piątek, 13 marca 2015

Paradoks podróży w czasoprzestrzeni

Szary, deszczowy dzień.
Kropelki wody na szybach ściekają nieco w dół, a nieco do tyłu - wypadkowa siły grawitacji i siły pchającej tramwaj do przodu.
Miarowy stukot upewnia, że Ela znajduje się w jej własnych czasach, nie w przyszłości pełnej cichych pojazdów.

Dziewczyna patrzy na swoje odbicie.
Widzi zupełnie inną osobę niż przed rokiem. Rysy twarzy złagodniały, a ciało zeszczuplało. Ale nie na tym polega przemiana.

Ela jest w tym samym miejscu i czasie zarówno ciałem, jak i umysłem, nie marzy już tak bardzo o ucieczce.

Dawniej potrzebowała podróżniczej machiny czasu, którą projektowała wraz ze swoim ojcem. Chciała poznać inne kultury. Ale też potrzebowała miejsca, w które mogła uciec umysłem, gdy życie toczyło się nie po jej myśli. Gdy nikt nie rozumiał tego, co mówiła. Gdy jej koleżanki chodziły na imprezy, a ona zastanawiała się, po co im to wszystko. Kiedyś poszła na dyskotekę, czuła się tam jak powietrze. Tańczyła, owszem - w kółeczku, czy z koleżankami. Raz nawet ktoś poprosił ją do tańca. Ale... to nie było to.

To nie była wolność.

Szukała więc wolności gdzie indziej w czasoprzestrzeni. Wmówiła sobie, że to, iż nie może znaleźć sobie miejsca wśród rówieśników wynika z tego, że są jacyś... gorsi.

Więc gdy prace nad maszyną do podróży ponad wymiarami postępowały, zawarła znajomości oddalone o kilkaset jednostek czasoprzestrzennych. Zajęło jej sporo czasu zdanie sobie sprawy, że ci ludzie mieli ją bardzo głęboko... gdzieś.

Oddalenie od punktu w czasoprzestrzeni, do którego z natury przynależała, pozwalało jej spojrzeć za swoje życie z pewnej perspektywy.

Kiedy jej znajomi już dowiedzieli się o jej kuriozalnych eskapadach, informacja o nich pozwalała także odeprzeć ewentualne zarzuty o nadopiekuńczość jej rodziców - jeśli ktoś pozwala dziecku przebyć kilka wieków, to trudno podejrzewać go o podobną cechę.

Jej sposób oderwania się od codzienności pozwalał też na zdobycie wiedzy, wiedza zaś znacząco podnosiła jej poczucie własnej wartości.

Wiedza w jej hierarchii wartości znalazła się wyżej od relacji międzyludzkich. Relacje te bowiem, jak sama nazwa wskazuje, wymagały więcej niż jednej osoby. Wymagały też podjęcia ryzyka, że zostanie się wyśmianą, odrzuconą, odepchniętą...

Ela była też zafascynowana odczuwaniem inności. Inności punktów czasoprzestrzeni, do których trafiała. W miejscu, z którego ruszała, czuła się inna. Tam, dokąd trafiała, już nie - trudno być innym tam, gdzie wszyscy są inni.

Takie wyprawy stanowiły dla niej także formę relaksu i odpoczynku od tego, jak postrzegano ją na co dzień. Oczywiście, na równi z innymi zainteresowaniami - muzycznymi, czysto naukowymi, sportowymi... Ale te inne nie pozwalały jej uciec nigdzie fizycznie, jedynie wgłąb siebie.

A potem... potem Ela przestała czuć się inna. Musiała dokonać zmiany priorytetów. I poczuła, że uciekanie przed samą sobą nie ma sensu, bo samą siebie łatwo dopaść. Zdała sobie sprawę, że można doświadczyć średniowiecza, przechadzać się samotnie uliczkami z wyślizganego, białego piaskowca, oblanego słońcem południa, i wciąż nie wiedzieć, dokąd się zmierza, wciąż na coś czekać. I można też stać wśród bloków z wielkiej płyty, pokrytych sztuką uliczną niskich lotów, pod zachmurzonym niebem, otoczona powietrzem przekraczającym normy dopuszczalnych stężeń tlenków niemetali... i wciąż czuć się szczęśliwą, wiedząc, że obok stoi ktoś taki jak ona. W czym się przejawia to, że taki jak ona? Nie wiedziała. Tego nie dało się opisać równaniami neorelatywistycznymi, z których korzystała przy wyliczaniu parametrów maszyny.

Dźwięk przychodzącego połączenia wyrwał ją z rozmyślań. Popatrzyła na nazwę kontaktu i uśmiechnęła się.