poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Szalone perypetie" cz. 45

  Ela z niechęcią zakomunikowała kolegom i koleżankom o konieczności powrotu. Niektórzy (na przykład Lala) przyjęli tą informację z żywiołowym wręcz entuzjazmem. Inni byli bardziej, niż sceptyczni.
  - Czy ty byś mogła łaskawie wyjaśnić... - zaczął Monteskiusz  z namysłem.
  - Tak? - Ela spróbowała delikatnie przyspieszyć jego wypowiedź.
  - Dlaczego twój przodek męczy się, wymyślając metodę podróży w czasie, podczas, gdy twój tata ma ją opracowaną?
  - Wiesz... to skomplikowane. Metodę podróży w czasie zdradził tacie dziadzio Fulgencjusz, ale jest to metoda przemieszczania w czasie ludzi, ale nie przedmiotów. Zauważyliście chyba, że niektóre ubrania, które mieliście na sobie, zachowaliście, a inne pozostały w XXI wieku.Więc ta metoda jest niestabilna.
  - Nie strasz, czy to znaczy, że nam też może się nie udać? - zaniepokoiła się Nonia.
  - Teoria podróży w czasie nie jest prosta, ale zapewniam cię, że nam powinno się udać. To dlatego, że my mamy mózgi, połączenia nerwowe, i tak dalej. Normalnie pozwala nam to poruszać się po trzech wymiarach, i do tego bezwolnie przez czas. Ale jest pewien sposób, który uaktywnia receptory, odpowiedzialne za pozostałe wymiary. Słyszeliście może o teorii strun?



c. d. n.