sobota, 24 marca 2012

"Szkoła, szkoła..." cz. 14

 Wykładowca groźnym wzrokiem potoczył po sali. Żacy siedzieli jak trusie.
 - Kto gra?!
 Oczywiście nikt się nie przyznawał. Profesor ruszył na obchód komnaty, marszcząc krzaczaste brwi. Kilku uczniów przeżyło moment grozy, paru jednak odetchnęło z ulgą - w tym Ronaldinho, który wreszcie poszedł po rozum do głowy i przestał grać. Należy pamiętać, że im dalej nauczyciel oddalał się od katedry, tym bezpieczniejszy stawał się intruz, sprytnie ukryty pod biurkiem (na zasadzie "najciemniej pod latarnią").
 Nie należy oskarżać wykładowcy o brak słuchu muzycznego na podstawie faktu, że nie domyślił się, iż dźwięk dobiega z okolic jego własnego biurka. Róg był w tak fatalnym stanie, że wydawane przez niego odgłosy mogłyby pochodzić z całkiem porządnego układu stereo, odtwarzającego najnowocześniejszy utwór kolejnej progresywnej kapeli heavy metal.
 Kiedy hałas ucichł, profesor postanowił tym razem darować sobie bezprzedmiotowe śledztwa i wrócić do prowadzenia przerwanej lekcji. Ronaldinho również zmądrzał i zamiast upajać się koszmarną kakofonią próbował nie zwracać na siebie uwagi.
 


                                                       c. d. n.